Pamięć i Przyszłość narzędziem walki politycznej?
„Instytucja może być współprowadzona, byleby nie była upartyjniona” – komentował Michał Jaros plany współprowadzenia przez rząd PiS Ośrodka Pamięć i Przyszłość w programie „Musimy Porozmawiać” TVP3 Wrocław. Dolnośląscy politycy dyskutowali także o ujawnionych przez IPN materiałach znalezionych w „teczka Kiszczaka”.
Rząd Beaty Szydło wyraził chęć współprowadzenia, a także współfinansowania Ośrodka Pamięć i Przyszłość. Sam fakt dołączenia strony rządowej nie budzi sprzeciwu żadnej opcji politycznej, jednak politycy wyrażają obawy, jak wpłynie to na zakres zadań postawionych przed OPiP i, czy ośrodek nie otrzyma zadania realizowania „PiSowskiej polityki historycznej”
– Czas zakończyć mówienie o „Ziemiach Odzyskanych”, o piastowskim Wrocławiu. Historia Wrocławia to nie jest tylko historia ostatnich 70 lat. – mówił Michał Jaros – Musimy pamiętać o tym skąd przybyli dzisiejsi mieszkańcy, szczególnie o Kresach Wschodnich.
Rozmówcy wyrazili również obawę, że OPiP może stać się „dolnośląskim odpowiednikiem IPNu”, który zamiast kultywować tradycje, archiwizować, gromadzić ślady historii, stanie się narzędziem gry politycznej.
Politycy odnieśli się tu do zamieszania wokół publikacji przez IPN niezweryfikowanych jeszcze materiałów dotyczących TW Bolka.
Lech Wałęsa był, jest i będzie bohaterem, pomimo tej dyskusji, która dziś toczy się na temat jego rzekomej współpracy z SB. Pozostawiam to do oceny historykom, a nie politykom – zadeklarował Jaros.