Janosikowe, co dalej?
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny orzekł, że tzw. janosikowe jest niezgodne z prawem, o ile uniemożliwia jednostkom terytorialnym wykonywanie swoich statutowych działań . To przełomowy głos w sprawie podatku, który od kilku lat jest ogromnym obciążeniem dla największych płatników. W następstwie wyroku, przepisy te przestaną obowiązywać dopiero po 18 miesiącach od ogłoszenia. Oznacza to więc, że Dolny Śląsk przez kolejny rok odda dużą część swojego dochodu. Tym razem będzie to 268,2 mln złotych.
Debata nad sensem istnienia tzw. janosikowego (podatku, który bogatsze jednostki samorządu terytorialnego muszą wpłacać na rzecz biedniejszych) toczy się już od dłuższego czasu. Ostatnio w Sejmie udało się nawet uchwalić nowelizację ustawy, ale nowe zapisy nie wpłynęły szczególnie na kształt janosikowego.
Obowiązujący od 2003 roku system subwencji jest ogromnym obciążeniem dla wielu samorządów. Ktoś może powiedzieć, że to przecież wyraz solidarności z mniej zamożnymi regionami, jednak w rzeczywistości wygląda to inaczej. Po pierwsze, na dotacje składają się teraz głównie tylko trzy podmioty: Mazowsze, Wielkopolska i Dolny Śląsk. Po drugie, pieniądze które oddają nie są kierowane na konkretne przedsięwzięcia, ale rozpraszają się po całym kraju. Ostatecznie wygląda to tak, że budżety największych miast takich jak Warszawa, Wrocław czy Kraków zbliżają się do granicy ustawowego limitu maksymalnego zadłużenia, podczas gdy jednostki korzystające z janosikowego mają zadłużenie mniejsze średnio o 1/5. Niedługo dojdzie więc do absurdalnej sytuacji, w której bogaci staną się zbyt biedni na pomaganie innym i będą musieli zadłużać się specjalnie po to by przy bieżących wydatkach, wyłożyć swoją część janosikowego.
Nasze województwo jest obecnie na trzecim miejscu pod względem wysokości wpłat do budżetu w ramach tego podatku. Ustępujemy miejsca tylko Warszawie i województwu mazowieckiemu. Dla samego Wrocławia w 2014 roku będzie to wydatek rzędu 55 mln złotych. Co oznacza obciążenie takiego kalibru? Na pewno odbije się to w cięciach inwestycyjnych, podniesieniu lokalnych podatków lub cen usług komunalnych.
O ile Dolny Śląsk ma bufor bezpieczeństwa gwarantujący wypłacalność, to budżet województwa mazowieckiego jest w o wiele gorszym stanie. Mazowsze dopiero kilka dni temu spłaciło część swojego długu za poprzedni rok, zrobiło to na czas zanim komornik zajął konta województwa. Wpłata ta niewiele jednak poprawia sytuację, bo do uregulowania zostało jeszcze 110 mln zaległego podatku, a zdolność kredytowa województwa jest na wyczerpaniu. Mazowsze może pożyczyć potrzebną kwotę od Skarbu Państwa, jednak po to by za chwilę z powrotem ją wpłacić na poczet janosikowego. Dlatego właśnie marszałek województwa mazowieckiego złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z istnienia tego podatku ustawą zasadniczą. Wczoraj doczekaliśmy się wyroku. Przepisy o janosikowym są niezgodne z Konstytucją jeśli nie gwarantują jednostkom zachowania własnego dochodu wypracowanego na rzecz wypełnienia własnych zadań. To pierwszy krok do zrewidowania funkcjonowania podatku, o co postulowałem w swoich interpelacjach do Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.
W odpowiedzi na moje zapytanie, Ministerstwo Finansów odrzuciło jednak propozycję odejścia od janosikowego. Argumentując swoje stanowisko Ministerstwo stwierdziło, że samorządy z dużym wyprzedzeniem znają kwotę którą będą musiały zapłacić, więc mogą rozplanować budżety tak by zadłużanie się nie było konieczne. Owszem jednostki znają wcześniej sumę janosikowego, ale to właśnie z tego powodu muszą ograniczać inwestycje w swój rozwój. Znając swoje bieżące wydatki i chcąc uniknąć pułapki zadłużenia, coraz częściej sięgają po oszczędności właśnie w tym obszarze. Jak już wspomniałem, nie poszczególne zasady janosikowego są tutaj błędne. To cała idea z założenia jest nieracjonalna.
W swojej odpowiedzi resort zaznaczył jedynie, że planuje zmiany w metodzie naliczania podatku. Jednak w świetle wczorajszego wyroku TK, będzie musiał przyjrzeć się zapisom dokładniej. Mam nadzieję, że cała sprawa zakończy się szybciej niż za 1,5 roku. Sam mam zresztą zamiar pilnie śledzić i przyspieszać te prace.