Michał Jaros: Czy Wrocław potrzebuje Śląska?
Wielu z nas niepokoi to, że mimo przekazywania przez miasto dużych pieniędzy na Śląsk Wrocław klub nie osiąga zadowalających wyników sportowych i finansowych, a próby prywatyzacji przynoszą więcej nowych problemów niż rozwiązań. Musimy zadać sobie pytanie: czy jesteśmy gotowi na Wrocław bez piłkarskiego Śląska?
Wrocław wziął na siebie dużą odpowiedzialność, wchodząc do WKS-u jako właściciel. Przyjęto plan rozwoju i pozyskiwania funduszy na inwestycje oparty w znacznej części na piłce nożnej i przygotowaniach do Euro 2012. Chodzi tu m.in. o obwodnicę autostradową, remont dworca czy nowy port lotniczy. Klub odegrał w tym planie swoją rolę.
Dziś powinniśmy rozmawiać o tym, co dalej, a tę rozmowę należy zacząć od pytania: Czy we Wrocławiu potrzebny jest dziś piłkarski Śląsk?
Śląsk mocno wrósł w DNA miasta. Głęboko w sercu chciałbym móc dalej przekazywać miłość do piłki nożnej i WKS-u swoim synom, tak jak mój ojciec przekazywał ją przed laty mnie. Klub piłkarski może być silny jedynie, jeśli wrośnie w tożsamość mieszkańców i będzie powodem do dumy. Jeżeli za WKS będziemy się wstydzić, nie przyniesie on znaczących korzyści gospodarce i wizerunkowi miasta.
Profesjonalna drużyna piłkarska może, a nawet powinna, odgrywać ważną rolę społeczną – systematyzując i nadając prestiż systemowi upowszechniania aktywności fizycznej dzieci i młodzieży. Chodzi tu nie tylko o szkółkę Śląska. Trzeba zwrócić uwagę na inne kluby, jak Parasol, Ślęza albo FC Academy, które codziennie pracują u podstaw, wychwytując talenty. Inne kluby zbudowały swoje akademie piłkarskie kilka lat temu. Dziś wychowankowie tych szkółek nie tylko grają w pierwszym zespole i pomagają mu zdobywać trofea, ale są także sprzedawani do zagranicznych lig za duże pieniądze.
WKS jednoczący mieszkańców, promujący miasto i upowszechniający sport wśród dzieci i młodzieży to WKS, który jest we Wrocławiu potrzebny. Jednak bez daleko idących zmian klub będzie pogrążał się w kryzysie sportowym i finansowym, a jego mecze prawdopodobnie przyciągną na trybuny już tylko garstkę najzagorzalszych kibiców. Słabe wyniki nie stawiają w dobrym świetle właściciela. Formuła finansowania Śląska Wrocław przez miasto wyczerpała się i dziś jest on odbierany bardziej jako obciążenie niż szansa na impuls do rozwoju. Takiego Śląska Wrocław nie potrzebuje.
Wiele osób poddaje się pokusie, by w wyrazisty i bezkompromisowy sposób domagać się sprzedaży byle jak, byle szybciej, nie zważając na ryzyka. Uważam, że piłkarski Śląsk będzie potrzebny we Wrocławiu tylko, gdy będzie dobrze funkcjonował i przynosił nam chlubę. I z tą odpowiedzialnością, przyjętą przez miasto 11 lat temu, powinniśmy się zmierzyć. Do sprawy trzeba podejść z głową. Najważniejszym zadaniem będzie budowa nowej umowy społecznej w sprawie Śląska, która pozwoli bez niepotrzebnych napięć i zawirowań doprowadzić do mądrej i korzystnej dla mieszkańców sprzedaży naszych udziałów w klubie. Musimy wyznaczyć horyzont czasowy i ścieżkę dojścia do mądrej prywatyzacji WKS-u na najbliższe 2–2,5 roku.
Proces powinien być chroniony przed wpływem polityki i zagrożeniami wynikającymi z wyników sportowych. Pozostały czas klub powinien wykorzystać na poprawę swojej wartości organizacyjnej, materialnej i sportowej, by Wrocław mógł sprzedać Śląsk komuś, kto jednocześnie kocha piłkę nożną, kocha Wrocław i ma smykałkę do interesów. Tylko wtedy klub będzie miał dobre warunki do rozwoju.
Musi powstać na nowo kompleksowa strategia rozwoju klubu, która uwzględni potrzeby miasta, kibiców i potencjalnego nowego właściciela. System szkolenia, budowanie pozytywnej mody na Śląsk, twarde zaplecze finansowe – na te wyzwania nie da się skutecznie odpowiedzieć jednym ruchem ręki. Ale dopóki nie zostaną one racjonalnie podjęte, dobra prywatyzacja będzie niemożliwa. Śląsk z zaangażowanym, prywatnym właścicielem, dobrą szkółką piłkarską i nową strategią działania może cieszyć nas i nasze dzieci przez lata atrakcyjnym futbolem. Kto wie – być może budowana przez lata myśl szkoleniowa pozwoli na stałe zagoszczenie w europejskich pucharach? Ja nie przestaję wierzyć. A co mi tam! – jeszcze zobaczymy naszą drużynę w Lidze Mistrzów.
Hej Śląsk!
Pierwotnie artykuł ukazał się w Gazecie Wyborczej Wrocław pod adresem: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,23333933,czy-wroclaw-potrzebuje-slaska-glos-kandydata-na-prezydenta.html