Wybory osiedlowe powinny być wrocławskim świętem demokracji
Tymczasem nie są. Głównie z jednego powodu – brak wyraźnego wsparcia i akcji profrekwencyjnej ze strony Gminy Wrocław, której jednostkami pomocniczymi są przecież rady osiedla. Na spotkaniu z mediami mówiła o tym Renata Granowska, szefowa radnych miejskich PO i poseł Michał Jaros.
– Gdyby dzisiaj w drodze do pracy zapytać losowe 20 osób o wybory do Rad Osiedli, maksymalnie jedna-dwie wiedziałyby o co chodzi – mówi Renata Granowska. – To porażka urzędników pana prezydenta, którzy ewidentnie nie chcą rozmawiać z mieszkańcami – argumentuje radna PO.
W trakcie spotkania politycy Platformy Obywatelskiej przekonywali, że warto wziąć udział w niedzielnych wyborach. Jednocześnie, ze względu na niewielką aktywność urzędników, poprosili zgromadzone media o pomoc przy nagłośnieniu wyborów na ostatniej prostej.
– Te wybory powinny być wrocławskim świętem demokracji – mówił poseł Michał Jaros. – Tymczasem dzisiaj, na trzy dni przed wyborami wciąż większość wrocławian nie została należycie poinformowana– dodaje parlamentarzysta.
Zdaniem wrocławskiej Platformy we Wrocławiu kuleje dialog między urzędnikami a mieszkańcami. Mimo tego zaapelowali o rozmowę na serio o tym jak mają wyglądać Rady Osiedla w przyszłości. Z udziałem nowowybranych radnych.