Wrocławskie śmieci najdroższe w Polsce?
Do takich wniosków można dojść analizując napisane przez magistrat uzasadnienie i projekt uchwały dotyczącej opłat za gospodarowanie odpadami, nad którą będzie dzisiaj pracować Rada Miejska. Porównując proponowaną wysokość opłat do innych miast w Polsce – Wrocław zamierza kasować najwięcej. To efekt błędu w kalkulacji? Czy raczej przewidywane koszty funkcjonowania nowej komunalnej spółki Ekosystem (ma zatrudnić 60 osób) wywindowały cenę do tego poziomu?
Czemu tak drogo?
Opłatę za wywóz zagospodarowanie odpadków można według nowego prawa pobierać na cztery sposoby. W odniesieniu do gospodarstwa domowego, ilości lokatorów, metra kwadratowego mieszkania lub w stosunku do bieżącego zużycia wody.
Wrocław zaproponował wybór metody naliczania opłaty od metra kwadratowego mieszkania. Nie jestem jej zwolennikiem. Słynny przykład radnego Bramorskiego: wynajmijmy na rok dwa mieszkania, 30 m2 i 140 m2, zaplombujmy i sprawdźmy po roku, które wyprodukowało więcej śmieci. Jak myślicie?
To oczywiście absurd, ale ukazuje jak oddalona od rzeczywistości jest ta metoda. Ma natomiast jedną zaletę, odczuwalną głównie dla urzędników. Jest najprostsza w „obsłudze” i można zastosować bardzo podobne procedury, co przy naliczaniu podatku od nieruchomości. Większość miast, które wybrały podobny system to miasta znacznie od Wrocławia mniejsze.
Jeżeli segregujemy śmieci, za każdy metr kwadratowy mieszkania zapłacimy 80 groszy, a kiedy nasze lokum jest większe niż 70 m2 – za każdy kolejny metr zapłacimy 60 groszy. Za powierzchnię powyżej 140 m2 nie płacimy. Porównując tę opłatę do sytuacji w innych miastach widać, że Wrocław jest średnio o 39% droższy.
Jeżeli odpadów nie segregujemy, analogicznie, za każdy metr kwadratowy mieszkania zapłacimy 1,20 zł, a kiedy nasze lokum jest większe niż 70 m2 – za każdy kolejny metr zapłacimy 90 groszy. Za powierzchnię powyżej 140 m2 nie płacimy. Porównując tę opłatę do sytuacji w innych miastach widać, że Wrocław jest średnio o 50% droższy.
W medialnych doniesieniach można znaleźć było również informację, że w szczególnych przypadkach, osobom, którym będzie się to bardziej opłacało, można będzie naliczać opłatę w stosunku do ilości osób zamieszkujących lokal (płacąc 25 zł za osobę). Wzbudziło to moje zainteresowanie, bo obowiązujące prawo zabrania rozwiązań, w których łączy się metody naliczania opłat.
Sięgając do uchwały okazuje się, że z taka możliwość jest dostępna dopiero po naliczeniu opłaty w odniesieniu do metrażu. Właściciel lokalu może wystąpić o częściowe umorzenie opłaty w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem właściciela.
Wyobraźmy to sobie – pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców dochodzi do wniosku, że bardziej opłaca im się płacić od osoby, świadomie zaczynają zalegać z opłatą i wnoszą o umorzenie części zaległości. I tak co miesiąc. Tutaj proponowanych 60 pracowników by nie wystarczyło. Na czas nie wyrobiłoby się nawet i 120.
Jednak kluczem w tym przypadku jest termin „ważnego interesu” właściciela. Według orzecznictwa oznacza to „nadzwyczajne względy, które mogłyby zachwiać podstawami egzystencji”. Słowem: można umorzyć część opłaty, gdy rodzinie zaczyna brakować na chleb.
Brzmi dobrze, prawda? Dla osób, które nie radzą sobie na rynku przewidziana jest droga na zmniejszenie opłat. Jednak popatrzmy, jak zaproponowana przez urzędników stawka ma się do sytuacji w innych miastach, które przyjęły metodę płacenia za odpady w odniesieniu do ilości osób zamieszkujących lokal. Okazuje się, że ta zaprojektowana z myślą o najuboższych możliwość jest tak czy tak droższa o 40% od przeciętnej stawki w innych miastach.
Skąd wzięło się 207 000 000 zł?
W uzasadnieniu do uchwały czytamy, że kalkulacja kosztów gospodarowania odpadami zamknęła się w sumie 207 mln zł rocznie. Niestety nie zostały przedstawione jej szczegóły, tak istotne, by wytłumaczyć Wrocławianom, z jakiego powodu mają płacić za śmieci najwięcej w Polsce.
Na wycenę składa się wiele czynników. Dla miasta takiego jak Wrocław przygotowanie sensownej kalkulacji to około miesiąc pracy pięciu kompetentnych osób. Sam dokument to kilkadziesiąt stron opisów, tabel i wykresów. Automatycznie nasuwają się pytania – jeżeli taka kalkulacja została przygotowana, to dlaczego nie została zaprezentowana opinii publicznej? Czy kalkulacja została wykonana wystarczająco starannie?
Wątpliwości budzi również kwestia organizacji gospodarowania odpadami i naliczania opłat. W większości miast, głównie ze względów proceduralnych, powstają wyspecjalizowane do tych celów komórki urzędu gminy.
We Wrocławiu powołana została specjalna spółka komunalna – Ekosystem. Ze względu na brak przedstawionej kalkulacji trudno jest ocenić jaka będzie jej rzeczywista rola w systemie. Tym bardziej, że pracownicy spółki prawa handlowego nie mogą wykonać szeregu czynności administracyjnych wobec płatników, które stanowią lwią część pracy związanej z gospodarowaniem odpadami. Zobaczmy, za co może odpowiadać Ekosystem, a do czego nie ma prawa.
| Ekosystem NIE MOŻE | Ekosystem MOŻE |
|
|
W związku z tym, że wątpliwości jest tak dużo nawołuję, byśmy jeszcze raz usiedli do arkusza kalkulacyjnego i policzyli koszty. Uważam, że we Wrocławiu opłaty za wywóz i gospodarowanie odpadami można ograniczyć o 30-40%.
Jest to również dobra okazja, by porozmawiać o zmianie metody naliczania opłat na bardziej sprawiedliwą. Zabrakło w mieście realnych konsultacji społecznych w tej sprawie. Nawet w Szczecinie, rządzonym przez egzotyczną koalicję z udziałem PiS i SLD udało się przeprowadzić konsultacje w bardzo sensowny sposób a mieszkańcy mieli szansę na wypowiedzenie się w tej ważnej dla siebie sprawie.
Zobacz całą prezentację:


