Walka Żołnierzy Wyklętych

01.03.2017

    Zakończenie II wojny światowej w maju 1945 r. przyniosło dla Polski wiele zmian. Zarówno terytorialnych jak i politycznych. Ofensywa Związku Radzieckiego, której ostatni przystanek znajdował się w stolicy nazistowskich Niemiec, miała decydujący wpływ na losy naszego kraju. Na arenie międzynarodowej zaakceptowano oddanie Sowietom suwerenności Polski. Oficjalnie więc wojna dobiegła końca. Ale nie dla wszystkich. Wielu żołnierzy Armii Krajowej w 1945 r. nie chciało uznać obecności wojsk ZSRR na naszym terytorium i oczekiwali ponownego wybuchu konfliktu pomiędzy państwami, które dopiero co podpisały zawieszenie broni. Ten moment jednak nigdy nie nadszedł, a w Polsce postępował proces wdrażania komunistycznego systemu, działalności NKWD i kolejnych represji. Wiązało się to również z bratobójczą walką Polaków.

    Historia do dziś nie potrafi ocenić jednoznacznie roli Żołnierzy Wyklętych, których pamięć wspominamy 1 marca, w walce o niepodległą i wolną Polskę. Z jednej strony mamy postaci, których działaniami kierowała chęć pełnego wyzwolenia ojczyzny. Toczyli oni walkę z UB, NKWD i całym sowieckim aparatem represji. Ich walka to również prowadzona przez nich działalność kurierska, przesyłanie meldunków i przerzut ludzi na Zachód. Radzieckie władze prowadziły szeroko zakrojoną walkę z partyzantami, To one określiły ich mianem wyklętych i wyjętych spod prawa. Ówczesna propaganda szydziła z ich walki i nazywała reakcyjnym podziemiem, stawiającym opór sowietyzacji Polski. W tamtym okresie zamordowano kilka tysięcy osób – na podstawie wyroków komunistycznych sądów. Setki osób zostały skatowane w więzieniach. Jednym z miejsc, gdzie przetrzymywano i mordowano żołnierzy była siedziba Komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa, który mieścił się na Podwalu, w dzisiejszym gmachu Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. To całe poświęcenie godne jest pamięci i naszego szacunku. Z drugiej jednak strony niektórzy żołnierze określani dzisiaj mianem „wyklętych” i przedstawiani jako bohaterowie stosowali przemoc wobec ludności cywilnej. To ostateczny wynik obrania przez nich ścieżki straceńców – znaleźli się na drodze bez powrotu. Były to zachowania, które należy dziś stanowczo potępić i nie zapominać, że w tamtym okresie wśród wielu bohaterów byli także zwykli bandyci.

    Obrońcy mitu nieskazitelnych żołnierzy wyklętych nie widzą lub nie chcą dostrzegać prawdy historycznej –  wielu ówczesnych żołnierzy utraciło kontakt z dowództwem i działali samowolnie. Stali się żołnierzami upadłymi, niekontrolowani przez nikogo. Atakowali i sabotowali stacje kolejowe, urzędy, spółdzielnie mleczarskie i rolne. Uderzali tym samym nie tylko w komunistyczne władze, ale często również w zwykłych obywateli bowiem wielu mieszkańców Polski, po latach wojny i terroru, chciała rozpoczęcia budowy swojego życia na nowo, odbudowy swoich domów, a wspólnymi siłami – całego kraju. W nowej rzeczywistości, która była wtedy dla nich jak oddech po latach stałego strachu i niepokoju, nie potrzebowali kolejnej wojny domowej, nie chcieli więcej konfliktu na swojej ziemi. Chcieli pracy, chleba i bezpieczeństwa.

    W tym wszystkim obecny rząd PiS przedstawia się jako niczym samotny żołnierz, niezłomny obrońca polskiego interesu narodowego przed atakującymi zewsząd obcymi państwami. To rząd nieomylny, zawsze oddany sprawie, bohaterski. Wszystko to niestety fasada, za którą kryje się brak tolerancji, wyraźna chęć kontroli nad każdym aspektem życia obywateli czy też silne i niezdrowe relacje władz państwowych z władzami kościelnymi, który to sojusz prowadzi nasz kraj w stronę katolickiego państwa wyznaniowego. Brak zdecydowanej reakcji na akty przemocy na tle narodowym i etnicznym, brak dialogu w sprawach piętnowanych przez Kościół takich jak in vitro czy prawo do aborcji, łamanie praw i swobód obywatelskich do jakich dochodzi dzisiaj w Polsce czy też wspieranie organizacji takich jak ONR to sygnał dla skrajnych środowisk prawicowych i ich bojówek – jesteście żołnierzami wyklętymi i tylko wy możecie nazywać się patriotami, a kto się z nami nie zgadza jest wrogiem ojczyzny. To zawłaszczanie historii oraz jej interpretacja w wygodny sposób, budowanie mitu bez kolorów szarości, bez kontekstu, bez zrozumienia epoki. Mit nie dopuszcza do głosu tych, którzy inaczej widzą i rozumieją historię żołnierzy, którzy nie złożyli broni po 1945 r. Mit ma zagrzewać do walki za naszą i waszą wolność, jednakże tylko wolność zdefiniowaną przez PiS. Takie wykorzystywanie prawdziwych bohaterów to obraza ich pamięci. Ale cieszę się, że żyję w Polsce, która pamięta o swoich bohaterach. Cieszę się, że żyję w kraju, w którym to nie oprawcom – „bojownikom o utrwalenie władzy ludowej”, a prawdziwym żołnierzom wyklętym, mimo że byli wśród nich antybohaterowie, nadawane są nazwy ulic, skwerów czy szkół. Cześć i chwałą bohaterom!

Przejdź do poprzedniego artykułu Poprzedni artykuł

Michał Jaros składa interpelacje ws. kosztów działalności instytucji rządowych

Następny artykuł Przejdź do następnego artykułu

W obronie adopcji zagranicznej