W ostatnim tygodniu jest jeszcze dużo do zrobienia
Ostatnie dni kampanii to wzmożona praca sztabów wyborczych. Jak Platforma Obywatelska na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie chce wykorzystać ten czas opowiadał w Debacie Politycznej szef kampanii w okręgu, poseł Michał Jaros.
Poseł podkreślił, że PO chciałoby głównie skupić się na zachęceniu wyborców do samego udziału w głosowaniu, ponieważ w całej Polsce spodziewana jest bardzo niska frekwencja.
– Powinniśmy oczywiście uszanować decyzję o pozostaniu w domu w niedzielę, ale naszym zadaniem jest przede wszystkim zachęcenie tych niezdecydowanych i uświadomienie wszystkim, że to są bardzo ważne wybory – mówił Jaros.
Platforma wierzy w sukces w regionie, bo na swoich listach ma bardzo dobrych kandydatów, na czele z Bogdanem Zdrojewskim. Wśród pozostałych znajdują się obecni lub byli samorządowcy, którzy znają specyfikę Dolnego Śląska i Opolszczyzny. Drugim tematem debaty, były aktualne ostatnio kwestie ochrony przeciwpowodziowej i tego jak na zagrożenie jest przygotowany Wrocław i okolice. Michał Jaros odniósł się do konferencji na wałach, zorganizowanej niedawno przez PiS, podczas której opozycja mówiła o zaniedbaniach ze strony dolnośląskiego samorządu.
– Pouczanie Ministra Zdrojewskiego, wieloletniego Prezydenta Wrocławia, w kwestiach przeciwpowodziowych jest co najmniej niestosowne – zwrócił się do obecnego Dawida Jackiewicza (PiS)- Przecież to właśnie on, po powodzi w 1997 roku, ze środków gminnych, a nie europejskich czy rządowych, przebudował infrastrukturę wodną, m.in. Jaz Szczytnicki, kluczowy dla Wielkiej Wyspy – dodał poseł.
W rozmowie Michał Jaros zwrócił też uwagę na to, co obecnie dzieje się przy realizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego, który jest największym tego typu projektem w Polsce. W obrębie inwestycji jak dotąd udało się przebudować ponad 60 km wałów przeciwpowodziowych. Do końca 2013 roku zmodernizowano też polder Blizanowice – Trestno. Teraz skupiono się na przebudowach po dwóch stronach centrum Wrocławia, m.in. w Radwanicach, Kamieńcu Wrocławskim, Siechnicach, Kozanowie, Maślicach i Praczach Odrzańskich. Koszt wszystkich projektów to 150 mln złotych.
– Opozycja nie zauważa, że to wszystko się dzieje, bo woli skupić się na nieodpowiedzialnym straszeniu Polaków powodzią. My informujemy mieszkańców o tym jaki jest realny stan zagrożenia, tak jak robił to niedawno Wiceminister Stanisław Huskowski, podczas posiedzenia we Wrocławiu i Opolu – podsumował Michał Jaros.