Tak dla kadencyjności dla parlamentarzystów. Nie dla szantażu PiS wobec samorządów.
.Nowoczesna zawsze opowiadała się za wprowadzeniem dwukadencyjności, zarówno w samorządach jak i parlamencie. Wprowadzenie takiego rozwiązania nie może jednak przerodzić się w swoiste polowanie na czarownice, a właśnie w taki sposób próbuje się nam tę zmianę przedstawiać. Proponowana reforma ma podłoże wyłącznie polityczne i nie uwzględnia mechanizmów i praw, jakimi rządzi się sfera samorządu terytorialnego.
Ograniczenie ilości kadencji w jednostkach samorządu terytorialnego jest koncepcją, o której należy rozmawiać. Nie można jednak przyjąć jej w kształcie proponowanym przez PiS. Po pierwsze, prawo nie może działać wstecz. Nie możemy więc powiedzieć dzisiaj samorządowcom, którzy pełnią swoją funkcję, że w 2018 r. nie będą mogli przystąpić do wyborów samorządowych i startować na wójta, burmistrza czy prezydenta. Po drugie, nie ma naszej zgody na usunięcie samorządowców ze swoich obecnych stanowisk. PiS chce wykorzystać panujący klimat polityczny i zastąpić dotychczasowych samorządowców swoimi własnymi ludźmi. Forma zmiany proponowanej przez PiS nie ma nic wspólnego z chęcią uleczenia sytuacji w samorządach, na co powołuje się partia, ale wiąże się jedynie z chęcią odsunięcia od władzy przedstawicieli partii opozycyjnych.
Zanim jednak pomyślimy o wprowadzeniu dwukadencyjności w samorządzie, może warto zastanowić się nad zastosowaniem tej zasady również w stosunku do parlamentarzystów. Pozwoli to na uniknięcie sytuacji, w której jeden poseł z zasiadania w Parlamencie uczynił swój pomysł na życie, a w żadnym stopniu nie przyczynia się do realnej poprawy sytuacji w kraju. Ograniczenie czasowe spowoduje, że poseł będzie musiał się bardziej starać, wykazywać lepszymi pomysłami i inicjatywami, aby zapaść w pamięć wyborców jako osoba aktywna i walcząca o poprawę warunków życia wszystkich obywateli. Ja sam jestem posłem od trzech kadencji. Wprowadzenie tej zasady spowodowałoby, że nie zasiadałbym w Sejmie od 2015 roku. Jednak w imię polepszania standardów demokratycznych i w imię dobra naszego państwa, byłbym gotowy na taką zmianę.
Kadencyjność oraz ordynacja wyborcza były również tematem debaty na Wydziale Nauk Społecznych UWr, w której brałem udział w ubiegłym tygodniu. Wraz z parlamentarzystami oraz politykami z różnych opcji politycznych, dyskutowaliśmy na temat systemu wyborczego Polski oraz możliwości jego ulepszenia. Wprowadzenie ograniczenia ilości kadencji sprawowanych przez wójtów, burmistrzów i prezydentów było jednym z pomysłów. Jak jednak zaznaczyłem, zanim rozpoczniemy zmiany w samorządach, powinniśmy pierwsze porozmawiać na temat wprowadzenia podobnych ograniczeń w przypadku parlamentarzystów.