System kolei dla Aglomeracji Wrocławskiej

03.10.2013

Październikowy powrót studentów do miasta przypomniał wszystkim, że system transportu we Wrocławiu i okolicach nie jest w stanie sprawnie obsłużyć obecnego natężenia ruchu.

Tymczasem aglomeracja wrocławska od lat czeka na sprawny system lokalnych połączeń kolejowych. Mieszkańcy sąsiednich miejscowości bardzo często odwiedzają stolicę Dolnego Śląska. A najpopularniejszym sposobem dotarcia do miasta jest samochód. Czy jest jakaś alternatywa?

Jak to się robi w Europie…

Szybka Kolej Miejska nie jest żadną nowością. Funkcjonuje już od wielu lat w różnych światowych metropoliach. Nawet w Polsce.

Jako przykład niech posłuży paryska Szybka Sieć Regionalna (SSR), której początki sięgają 1962 roku. SSR korzysta z bogatej infrastruktury – 246 przystanków i stacji, w tym 30 w samym Paryżu. Kolej obsługuje ok. 4,5 mln pasażerów dziennie. Przeciętnie co trzeci mieszkaniec aglomeracji korzysta zatem z SSR każdego dnia. Spółka, która obsługuje te połączenia przynosi regularnie zysk liczony w setkach milionów euro, który zapewnia stały dopływ środków na inwestycje. Podobnie sytuacja ma się w liczącym 3,3 mln mieszkańców Berlinie. Dziennie S-bahnami podróżuje ponad milion osób.

… i w Polsce

Skupiając się na miejscach i liczbach bliższych. Warszawskie SKM obsługują obecnie ok. 17 mln pasażerów rocznie. Średnio kolej obsługuje 47 tysięcy pasażerów dziennie. Jednak sieć połączeń i przystanków jest dużo skromniejsza niż w poprzednich przypadkach.

Po co kolej aglomeracyjna na Dolnym Śląsku?

Wrocław złożony jest z dwóch aglomeracji. Dużej, którą stanowią okoliczne miejscowości i małej, której stacje położone są na obrzeżach miasta. Prace nad powstaniem sieci połączeń, która miałaby skomunikować obie aglomeracje trwają już kilkunastu lat. Jednak większość pracy zatrzymuje się na fazie projektów.

W 2010 roku we Wrocławiu jeździło więcej samochodów niż po ulicach niemal pięciokrotnie większego Berlina. Nasuwa się pytanie, jak te wszystkie pojazdy się tu mieszczą?

Korki w znacznym stopniu rozładowała obwodnica. Dzięki niej tranzyt, głównie ciężkie TIR-y omijają Wrocław przez co ruch miejski jest płynniejszy. Jednak nie rozwiązuje ona problemu komunikacji miejskiej.

Pani Iwona mieszka na Brochowie, pracę znalazła na Nowym Dworze. Czas przejazdu w godzinach szczytu sięga nawet 1,5 godziny. Drugie tyle to powrót. Połączenie kolejowe pozwoli oszczędzić czas pani Iwony nawet cztero-pięciokrotnie. Dziennie oznacza to ponad dwie godziny zysku. Rocznie – trzy tygodnie.

Korki kosztują nas krocie

Według raportu firmy doradczej Deloitte każdy mieszkaniec Wrocławia traci przez korki około 5000 zł rocznie. Całą polską gospodarkę zatory komunikacyjne kosztowały w 2012 roku 3,6 miliarda złotych.

Dodatkowo większy ruch uliczny oznacza większe koszty utrzymania infrastruktury drogowej. Same remonty pochłaniają we Wrocławiu dziesiątki milionów złotych rocznie. Dlatego właśnie warto wrócić do rozmów o kompleksowym systemie kolei aglomeracyjnej. Dobrze zrealizowana polityka transportowa pomoże odciążyć zakorkowane ulice stolicy Dolnego Śląska.

Wrocław posiada bogatą infrastrukturę kolejową. Już teraz w trakcie modernizacji magistrali E-59 powstają nowe przystanki kolejowe (np. w okolicach Cmentarza Osobowickiego). Takich przystanków powinno powstać zdecydowanie więcej, a przesiadanie się z tramwaju czy autobusu do pociągu powinno przebiegać możliwie sprawnie i bezproblemowo.

Nie bez znaczenia jest optymalizacja połączeń w pozostałych miejscowościach w aglomeracji. Należy wprowadzić ułatwienia dostępu do dworców kolejowych (np. utrzymanie w dobrym stanie kładek dla pieszych).

Nie startujemy od zera

Sprawna kolej aglomeracyjna może powstać tylko dzięki współpracy podmiotów samorządu terytorialnego – gmin, powiatów i województwa. Wszelkie formy rywalizacji mogą sprawić, że proces napotka niepotrzebne bariery.

Dużą zasługą w utrzymaniu projektu przy życiu ma marszałek województwa Marek Łapiński, który w 2009 roku zadeklarował zakup 21 szynobusów, za kwotę 151 mln złotych. Ponadto dzięki jego staraniom zapowiedziano budowę nowych linii. Dalszy rozwój Kolei Dolnośląskich zapewnili jego następcy.

W 2010 roku powstał plan stworzenia połączena na trasie Wrocław-Długołęka, co ma skrócić czas podróży do 25 minut. Zaplanowano również budowę połączeń wewnątrz miast np.: Psie Pole-Brochów. Prace są kontynuowane, ale w ciągu 3 lat nie udało się uruchomić żadnego połączenia.

Według Grzegorza Roman, który prowadzi działania na rzecz przyspieszenia prac nad projektem, najlepszym rozwiązaniem było by powołanie niezależnego podmiotu, który w zarządzie miałby osoby z każdego samorządu. W ten sposób spółka mogłaby działać na rzecz wspólnego projektu, a nie indywidualnych, jednostronnych korzyści poszczególnych okręgów.

Dlatego powinniśmy jeszcze raz usiąść do rozmów między samorządami gmin, powiatów i województwa, by ponad politycznymi podziałami zbudować porozumienie wokół kolei aglomeracyjnej. Zbliżenie między Platformą Obywatelską a środowiskiem Rafała Dutkiewicza może wrocławianom i dolnoślązakom tylko pomóc.

Chcąc zbliżać się do europejskich potęg powinniśmy zaczynać od podstaw. A podstawą i priorytetem powinien stać się dla nas projekt kolei aglomeracyjnej.

 

Przejdź do poprzedniego artykułu Poprzedni artykuł

Uniwersytet Ekonomiczny rozpoczyna rok akademicki

Następny artykuł Przejdź do następnego artykułu

Protasiewicz nadal szefem wrocławskiej Platformy