System kolei dla Aglomeracji Wrocławskiej
Październikowy powrót studentów do miasta przypomniał wszystkim, że system transportu we Wrocławiu i okolicach nie jest w stanie sprawnie obsłużyć obecnego natężenia ruchu.
Tymczasem aglomeracja wrocławska od lat czeka na sprawny system lokalnych połączeń kolejowych. Mieszkańcy sąsiednich miejscowości bardzo często odwiedzają stolicę Dolnego Śląska. A najpopularniejszym sposobem dotarcia do miasta jest samochód. Czy jest jakaś alternatywa?
Jak to się robi w Europie…
Szybka Kolej Miejska nie jest żadną nowością. Funkcjonuje już od wielu lat w różnych światowych metropoliach. Nawet w Polsce.
Jako przykład niech posłuży paryska Szybka Sieć Regionalna (SSR), której początki sięgają 1962 roku. SSR korzysta z bogatej infrastruktury – 246 przystanków i stacji, w tym 30 w samym Paryżu. Kolej obsługuje ok. 4,5 mln pasażerów dziennie. Przeciętnie co trzeci mieszkaniec aglomeracji korzysta zatem z SSR każdego dnia. Spółka, która obsługuje te połączenia przynosi regularnie zysk liczony w setkach milionów euro, który zapewnia stały dopływ środków na inwestycje. Podobnie sytuacja ma się w liczącym 3,3 mln mieszkańców Berlinie. Dziennie S-bahnami podróżuje ponad milion osób.
… i w Polsce
Skupiając się na miejscach i liczbach bliższych. Warszawskie SKM obsługują obecnie ok. 17 mln pasażerów rocznie. Średnio kolej obsługuje 47 tysięcy pasażerów dziennie. Jednak sieć połączeń i przystanków jest dużo skromniejsza niż w poprzednich przypadkach.
Po co kolej aglomeracyjna na Dolnym Śląsku?
Wrocław złożony jest z dwóch aglomeracji. Dużej, którą stanowią okoliczne miejscowości i małej, której stacje położone są na obrzeżach miasta. Prace nad powstaniem sieci połączeń, która miałaby skomunikować obie aglomeracje trwają już kilkunastu lat. Jednak większość pracy zatrzymuje się na fazie projektów.
W 2010 roku we Wrocławiu jeździło więcej samochodów niż po ulicach niemal pięciokrotnie większego Berlina. Nasuwa się pytanie, jak te wszystkie pojazdy się tu mieszczą?
Korki w znacznym stopniu rozładowała obwodnica. Dzięki niej tranzyt, głównie ciężkie TIR-y omijają Wrocław przez co ruch miejski jest płynniejszy. Jednak nie rozwiązuje ona problemu komunikacji miejskiej.
Pani Iwona mieszka na Brochowie, pracę znalazła na Nowym Dworze. Czas przejazdu w godzinach szczytu sięga nawet 1,5 godziny. Drugie tyle to powrót. Połączenie kolejowe pozwoli oszczędzić czas pani Iwony nawet cztero-pięciokrotnie. Dziennie oznacza to ponad dwie godziny zysku. Rocznie – trzy tygodnie.
Korki kosztują nas krocie
Według raportu firmy doradczej Deloitte każdy mieszkaniec Wrocławia traci przez korki około 5000 zł rocznie. Całą polską gospodarkę zatory komunikacyjne kosztowały w 2012 roku 3,6 miliarda złotych.
Dodatkowo większy ruch uliczny oznacza większe koszty utrzymania infrastruktury drogowej. Same remonty pochłaniają we Wrocławiu dziesiątki milionów złotych rocznie. Dlatego właśnie warto wrócić do rozmów o kompleksowym systemie kolei aglomeracyjnej. Dobrze zrealizowana polityka transportowa pomoże odciążyć zakorkowane ulice stolicy Dolnego Śląska.
Wrocław posiada bogatą infrastrukturę kolejową. Już teraz w trakcie modernizacji magistrali E-59 powstają nowe przystanki kolejowe (np. w okolicach Cmentarza Osobowickiego). Takich przystanków powinno powstać zdecydowanie więcej, a przesiadanie się z tramwaju czy autobusu do pociągu powinno przebiegać możliwie sprawnie i bezproblemowo.
Nie bez znaczenia jest optymalizacja połączeń w pozostałych miejscowościach w aglomeracji. Należy wprowadzić ułatwienia dostępu do dworców kolejowych (np. utrzymanie w dobrym stanie kładek dla pieszych).
Nie startujemy od zera
Sprawna kolej aglomeracyjna może powstać tylko dzięki współpracy podmiotów samorządu terytorialnego – gmin, powiatów i województwa. Wszelkie formy rywalizacji mogą sprawić, że proces napotka niepotrzebne bariery.
Dużą zasługą w utrzymaniu projektu przy życiu ma marszałek województwa Marek Łapiński, który w 2009 roku zadeklarował zakup 21 szynobusów, za kwotę 151 mln złotych. Ponadto dzięki jego staraniom zapowiedziano budowę nowych linii. Dalszy rozwój Kolei Dolnośląskich zapewnili jego następcy.
W 2010 roku powstał plan stworzenia połączena na trasie Wrocław-Długołęka, co ma skrócić czas podróży do 25 minut. Zaplanowano również budowę połączeń wewnątrz miast np.: Psie Pole-Brochów. Prace są kontynuowane, ale w ciągu 3 lat nie udało się uruchomić żadnego połączenia.
Według Grzegorza Roman, który prowadzi działania na rzecz przyspieszenia prac nad projektem, najlepszym rozwiązaniem było by powołanie niezależnego podmiotu, który w zarządzie miałby osoby z każdego samorządu. W ten sposób spółka mogłaby działać na rzecz wspólnego projektu, a nie indywidualnych, jednostronnych korzyści poszczególnych okręgów.
Dlatego powinniśmy jeszcze raz usiąść do rozmów między samorządami gmin, powiatów i województwa, by ponad politycznymi podziałami zbudować porozumienie wokół kolei aglomeracyjnej. Zbliżenie między Platformą Obywatelską a środowiskiem Rafała Dutkiewicza może wrocławianom i dolnoślązakom tylko pomóc.
Chcąc zbliżać się do europejskich potęg powinniśmy zaczynać od podstaw. A podstawą i priorytetem powinien stać się dla nas projekt kolei aglomeracyjnej.