Sport olimpijski czy masowy?

04.03.2010

32 miliony złotych. Prawie pół setki zawodników i drugie tyle trenerów, lekarzy i fizjoterapeutów. 6 medali, w tym jeden złoty. To krótka statystyka występu polskiej reprezentacji w Vancouver. Czy było warto?

Ponoć po pasjonującym finiszu Justyny Kowalczyk w biegu na 30 km w ciągu kilkunastu godzin ze sklepów sportowych zniknęły wszystkie narty biegowe. Ta pogłoska zwróciła moją uwagę w innym kierunku niż same igrzyska.

Po co nam w ogóle sport wyczynowy?

Jest widowiskowy, przyciąga rzesze widzów przed telewizory, pozwala organizatorom zarabiać pieniądze. Jaka jest korzyść dla państw finansujących swoje reprezentacje?

Poza niewątpliwymi walorami promocyjnymi wysyłanie sportowców na wielkie imprezy ma jeszcze jeden, bardzo istotny cel. Nasi reprezentanci, zdobywając olimpijskie laury, powinni inspirować nas wszystkich do aktywnego uprawiania sportu.

Nie będę wymieniał wszystkich pozytywnych skutków aktywnego spędzania wolnego czasu, takich jak lepsze zdrowie i samopoczucie, mniejszy poziom frustracji i agresji, czy lepsze nastawienie do pracy w grupie. Wszyscy przecież o tym doskonale wiedzą.

Czy było warto wydawać te 32 miliony złotych? To prawie dwa razy więcej niż wydaliśmy 4 lata temu na wyjazd naszych reprezentantów do Turynu. Mimo to – trudno uznać występ polskich sportowców w Vancouver za wielki sukces. Opublikowano statystyki, przedstawiające najsłabsze ekipy na igrzyskach. Polska reprezentacja plasuje się w nich dość wysoko. Wielu naszych sportowców po prostu zajmowało miejsca na końcu stawki.

Istnieje gigantyczna różnica między techniką i możliwościami kilkorga naszych najlepszych reprezentantów a pozostałymi. Tych kilkoro najlepszych błyszczy, inspiruje fanów i promuje kraj za granicą.

Osobiście uważam, że lepiej byłoby wysyłać mniej liczebną a świetną sportowo kadrę. Pieniądze, które dzięki temu oszczędzimy powinniśmy inwestować w infrastrukturę sportową (dla przykładu – nasze „brązowe” panczenistki z powodu braku odpowiedniego obiektu trenują… w Niemczech). Dzięki temu więcej osób będzie mogło uprawiać sport w przyzwoitych warunkach. Moim zdaniem to jest sposób, by odnajdywać talenty i w efekcie – by nasi sportowcy prezentowali bardziej wyrównany poziom.

Różnica w koszcie wyjazdu polskiej reprezentacji do Vancouver i Turynu to ponad 15 milionów złotych. Takie pieniądze mogłyby stanowić państwowy wkład do budowy nawet 30 „białych orlików”.

Potrzebujemy sportu masowego. Uprawianie sportu to nie jest fanaberia i marnowanie czasu. Każdy z nas dzięki temu może efektywniej pracować, rozładować stres i poprawić relacje z przyjaciółmi. Olimpijczycy i mistrzowie świata mogą pomóc taką postawę rozpropagować.

Przejdź do poprzedniego artykułu Poprzedni artykuł

Sejm - Tempo przygotowań do Euro 2012 wzrośnie

Następny artykuł Przejdź do następnego artykułu

Telewizja, sponsorzy i podrabianie Euro 2012