Odpowiedź i sprostowanie – Polskie rezerwy kruszcowe

18.12.2013

Odnosząc się do dzisiejszej publikacji „Polityki” pt. „Bulionerzy” chciałbym wyrazić ubolewanie nad faktem, że zabrakło czasu i staranności by tekst powstał zgodnie ze standardami, do których przez lata przyzwyczaił nas ten tygodnik.

Wielokrotnie zwracałem się do pani redaktor Solskiej z propozycją spotkania. Niestety nie uznała za konieczne, by szczegółowo poznać w ten sposób moje argumenty. W konsekwencji artykuł zawiera szereg nieprawd i insynuacji, a także ma jednostronny charakter.

Byłem do pełnej dyspozycji pani redaktor. Udostępniłem jej wszystkie pisma, które wymieniałem z NBP. Udostępniam je również na mojej stronie internetowej. Zachęcam do zapoznania się z nimi i porównania z tezami zawartymi w artykule.

Polskie rezerwy kruszcowe są dobrem narodowym i powinny podlegać ścisłej kontroli publicznej. Dzięki moim interwencjom światło dzienne ujrzała m.in. informacja, że publiczne rezerwy kruszcowe były leasingowane. W naturalny sposób powodowało to zmniejszenie swobody gospodarowania nimi np. w przypadku kryzysu międzynarodowego czy walutowego.

W najbliższych dniach wystosuję do redakcji „Polityki” sprostowanie w tej sprawie. Liczę na bezproblemową publikację, ponieważ tekst wypełnia znamiona jednostronności, nierzetelności i niedopełnienia szczególnej staranności zawartej w prawie prasowym. Nie wykluczam dalszych kroków prawnych.

Zobacz historię wymiany pism z Narodowym Bankiem Polskim

 

Odnosząc się do wspomnianej publikacji chciałbym sprostować zawarte w niej nieprawdziwe informacje.

  1. Nigdy nie „zażądałem”, by polskie rezerwy kruszcowe zostały sprowadzone do Polski. Jasno wynika to z pism wymienianych przeze mnie z Narodowym Bankiem Polskim. Wszystkie te pisma udostępniłem pani redaktor Solskiej. Wszystkie pisma wraz z odpowiedziami NBP udostępniam na stronie www.michaljaros.pl/2013/12/polskiezloto/
  2. Tym bardziej nigdy nie „domagałem się (…) by polski bank centralny wreszcie zakupił więcej złota”. Również to jasno wynika ze wspomnianych wcześniej dokumentów.
  3. Wielokrotnie zwracałem się do pani redaktor Solskiej z propozycją spotkania. Niestety nie uznała za niezbędne, by szczegółowo poznać w ten sposób moje argumenty.
  4. Nieprawdą jest, że wspomniane przez panią redaktor ujawnienie dolnośląskich nagrań PO nastąpiło kilka dni po wysłaniu przeze mnie pisma do NBP, czyli po 5 listopada 2013. Nagranie, o którym mowa na stronie internetowej „newsweek.pl” ukazało się 30 października.
  5. Bezpodstawny jest zarzut, że na spotkanie z Zespołem ds. Wolnego Rynku nie zaprosiłem przedstawicieli Narodowego Banku Polskiego. Na kolejne posiedzenie Zespołu został zaproszony wiceprezes Piotr Wiesiołek. Odmówił udziału w spotkaniu.
  6. Nieprawdą jest jakobym musiał „się teraz spotykać z prokuratorem”. Prokuratura w Legnicy odmówiła wszczęcia śledztwa m.in. w mojej sprawie w dniu 2 grudnia 2013, czyli ponad dwa tygodnie przed publikacją „Polityki”. Dodatkowo w dniu 11 grudnia 2013 sejmowa Komisja Etyki Poselskiej nie dopatrzyła się w moim zachowaniu niczego nagannego i umorzyła postępowanie.
  7. Próba powiązania mojej kariery politycznej z karierą w biznesie jakiegokolwiek przedsiębiorcy na podstawie tego, że jesteśmy w podobnym wieku i mieszkamy w tym samym mieście to absurdalna insynuacja.
  8. Przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku jestem ja, Michał Jaros, a nie Marek Jaros, wspomniany przez panią redaktor.

Przejdź do poprzedniego artykułu Poprzedni artykuł

Zmiany w OFE - Sejm

Następny artykuł Przejdź do następnego artykułu

Lekcja Parlamentaryzmu w EZN Wrocław