Nie jedźmy do Łodzi. Zostańmy i rozmawiajmy o Wrocławiu!
Było gorąco! Debata o budżecie obywatelskim zgromadziła prawie 110 uczestników. Temperatura rozmowy i ilość emocji najlepiej pokazują, że mieszkańcy chcą współdecydować o swoich losach. I – choć wiem, że w ustach prezydenta Dutkiewicza był to tylko żart – ci mieszkańcy z krytycznymi uwagami nie pozwolą wysłać się do Łodzi.
Na Uniwersytet Wrocławski ściągnęli radni miejscy, osiedlowi, urzędnicy, członkowie NGO-sów i po prostu – mieszkańcy Wrocławia. Wszyscy mieli swoje przemyślenia, priorytety i sprawy do załatwienia. Jednak to właśnie kształt budżetu obywatelskiego ich zjednoczył tak mocno, że prezes fundacji Wrocław 2030, która zorganizowała debatę nie miał wyboru i obiecał dogrywkę po świętach.
Bardzo dobrze, że debata o kształcie budżetu partycypacyjnego w naszym mieście się odbyła. Jednak takie spotkanie nie powinno mieć miejsca po ogłoszeniu i jednoczesnym rozpoczęciu wdrażania projektu przez środowisko prezydenta. Wprowadzanie budżetu obywatelskiego, i chyba każdej dużej reformy, powinno być poprzedzone wieloma spotkaniami takimi jak to wczorajsze. I być organizowane przez inicjatorów zmian, lub przynajmniej we współpracy z nimi.
Fundacja Wrocław 2030 powstała, by uzupełniać braki, które naturalnie tworzą się w urzędniczej tkance ze względu na charakter instytucji urzędu. Jednak nie tylko budżet obywatelski wymaga dogłębnego przepracowania i rozmów.
Z samej dziedziny obywatelskiej aktywności pojawia się szereg propozycji, od zwiększenia roli i wagi konsultacji społecznych przy wprowadzaniu nowych inwestycji, przez zwiększenie udziału rad rodziców w decydowaniu o funkcjonowaniu szkół, na zwiększeniu ilości referendów lokalnych kończąc.
Mamy o czym rozmawiać. Mieszkańcy bardzo chcą rozmawiać. Nie jedźmy do Łodzi. Zostańmy i rozmawiajmy o Wrocławiu!