Konstytucja biznesu – szansa czy utrudnienie?
– Konstytucja biznesu, stanowiąca jeden z głównych elementów pakietu zmian wprowadzonych przez PiS, miała być gwarancją wolności gospodarczej. Po wejściu w życie Ustawy – Prawo przedsiębiorców dużo mówiło się o szeregu ułatwień skierowanych m.in. do osób prowadzących działalność nierejestrową (nieewidencjonowaną) oraz osób, które uprawnione są do korzystania z „ulgi na start”. Zawarte w niej rozwiązania miały zachęcić do zakładania działalności gospodarczej i zapewnić korzystne warunki podmiotom, które się na to zdecydują. Niestety po wydaniu przez ZUS interpretacji nowych przepisów okazuje się, że sytuacja osób prowadzących działalność nierejestrową oraz osób uprawnionych do „ulgi na start” nie jest tak korzystna, jak pierwotnie zakładano, dlatego postanowiłem zapytać Pana Premiera Mateusza Morawieckiego o przyczyny takiego stanu rzeczy. – skomentował Michał Jaros, Poseł na Sejm RP.
W lipcu bieżącego roku gdański oddział ZUS dokonał na wniosek przedsiębiorcy interpretacji nowych przepisów. Zwrócił uwagę na fakt, że zgodnie z obecną regulacją prawną osoby prowadzące „działalność nieewidencjonowaną” nie prowadzą działalności gospodarczej. Z tego powodu od wypłacanego im wynagrodzenia istnieje obowiązek odprowadzenia składek na ubezpieczenie społeczne. Taka sama sytuacja dotyczy osób korzystających z „ulgi na start”. W związku z powyższym jeśli osoby prowadzące działalność nierejestrową (nieewidencjonowaną) oraz korzystające z „ulgi na start” nie są uważane za podmioty prowadzące działalność gospodarczą, a tym samym podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentownemu, to powstaje obowiązek zapłaty składek na ubezpieczenie społeczne z tytułu zawartych umów. Są oni bowiem traktowani jako „zleceniobiorcy”.
– Obowiązujące obecnie uregulowania przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek. Wiele osób uważa, że osoby prowadzące działalność nierejestrową (nieewidencjonowaną) oraz korzystające z „ulgi na start” są mniej atrakcyjnymi kontrahentami, głównie ze względu na podniesienie kosztów współpracy oraz poziom jej skomplikowania. Istnieje obawa, że jest to powód, dla którego zostaną one częściowo wykluczone z rynku. – podsumował parlamentarzysta.

