Alternatywna historia wrocławskiego stadionu wg. Mostostalu
Po długich tygodniach milczenia Mostostal przemówił. Na łamach Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z Jarosławem Popiołekiem, prezesem byłego już wykonawcy wrocławskiego stadionu.
Pan prezes przyznał, że był zaszokowany zerwaniem przez Urząd Miasta umowy na budowę stadionu. A ja jestem zdziwiony,gdy widzę jak prezes wielkiej firmy, która wykonuje szereg projektów ważnych dla Euro 2012 w Polsce – ucieka od odpowiedzi na kluczowe pytania. A najważniejsze z nich brzmi: dlaczego podczas gdy minęło 40% czasu wykonano tylko nieco ponad 7% prac?
O świętościach
Popiołek zapewnia, że „termin oddania stadionu był (…) święty”. Jak w takim razie oceniać fakt, że Mostostal wnioskował w ubiegłym roku o przesunięcie tego terminu o ponad 4 miesiące? Pan prezes najwyraźniej ma inną od słownikowej definicję świętości.
Skąd wzięło się takie opóźnienie? Prezes Popiołek twierdzi, że „elementem, który nie zafunkcjonował był proces projektowy. A głównym tego powodem były nierealne terminy na jego realizację zawarte w umowie”. A więc podpisując umowę Mostostal od początku wiedział, że nie jest w stanie wypełnić wynikających z niej zobowiązań. „Tylko to mamy sobie do zarzucenia” – dodaje. Tylko?
Malowanie trawnika
Nie tylko. W ciągu ostatnich dni światło dzienne ujrzało wiele pożałowania godnych faktów. Okazało się, że brakowało harmonogramów prac i aktualnej dokumentacji. Na placu budowy panował organizacyjny chaos. By ukryć panującą sytuację przed dziennikarzami i delegacją UEFA utrzymywano na terenie budowy więcej pracowników niż było trzeba. Z zewnątrz stadion miał sprawić wrażenie, że „robota wre”. Zlecano więc wykonawcom jakiekolwiek prace, często niepotrzebne. Według pracowników sytuacja przypominała malowanie trawników przed przyjazdem sekretarza KC PZPR.
„Sytuacja przypominała malowanie trawników przed przyjazdem sekretarza KC PZPR”
Co dalej?
W poniedziałek plac budowy przejmie nowy wykonawca, niemiecka firma Max Boegl. Dzięki ugodzie zawartej między władzami miasta a Mostostalem na miejscu pozostanie część ciężkiego sprzętu, przekazane zostaną również projekty wykonawcze na najbliższych kilka tygodni. Najlepsi specjaliści dostali propozycję kontynuowania pracy przy budowie obiektu wraz z nowym wykonawcą.
W podpisanej 16. stycznia umowie Max Boegl zobowiązał się oddać stadion do użytku najpóźniej w czerwcu 2011. Każde opóźnienie może oznaczać przekroczenie wyznaczonego przez UEFA terminu. To trudne zadanie, dlatego w Dolnośląskim Komitecie Organizacyjnym Euro 2012 zrobimy wszystko, by zapewnić jego realizację.