Zakończmy spór między taksówkarzami i Uberem

Zależy nam na tym, żeby pogodzić dwie strony, a nie na tym, żeby komukolwiek czegokolwiek zabraniać. Chcemy uregulować rynek w taki sposób, żeby każdy miał do niego dostęp na równych zasadach, aby jedni nie byli gorsi od drugich. Prawo musi być równe dla wszystkich – powiedział poseł Michał Jaros w czasie konferencji prasowej, w czasie której przedstawiono konsultowany społecznie projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Parlamentarzyście towarzyszył Krzysztof Bryłka, Przewodniczący Wrocławskich Struktur .Nowoczesnej.

Jak zauważył poseł, polskie prawo jest niedostosowane do nowych rodzajów usług transportowych. Kierowcy oraz firmy działają na nie do końca jasnych warunkach, przez co są narażeni na potencjalne niekorzystne i nieprzewidywalne decyzje organów władzy. Przez niepewność, są oni również zniechęceni do rozwoju, a instytucjom państwa ciężko jest kontrolować tę branżę.

Wykonujący nowe usługi transportowe powinni być zarejestrowani jako przewoźnicy, co często jednak pozostaje jedynie w teorii. Nie ma żadnego nadzoru czy kontroli nad platformami pośredniczącymi tym usługom. Zupełnie odwrotnie sytuacja wygląda u taksówkarzy. Podlegają oni drobiazgowym regulacjom, a ich funkcjonowanie jest nadzorowane przez organy państwa.

W poniedziałkowe południe .Nowoczesna przedstawiła propozycję rozwiązania tej sytuacji. Zaproponowano wprowadzenie do ustawy o transporcie drogowym kategorii elektronicznej platformy pośredniczącej, czyli firmy odpowiedzialnej za aplikację oraz profesjonalnego beneficjenta elektronicznej platformy pośredniczącej, czyli kierowcy.

Elektroniczna Platforma Pośrednicząca(EPP), czyli np. Uber czy Lyft, zajmuje się pośrednictwem w transporcie. Ma mieć obowiązek gromadzenia dokumentacji kierowców oraz ma podlegać karze za niedopełnienie swoich obowiązków. Natomiast kierowca, jako przewoźnik drogowy zarejestrowany w EPP, może zatrudniać pracowników, w tym przypadku kierowców na umowę o pracę. Musi być jednak niekaralny.

    – Korzyści z wprowadzonych regulacji będą ponosić zarówno konsumenci, jak i państwo. Jeśli chodzi o konsumentów, kierowcy będą bardziej dostępni, przejazd będzie tańszy, a ponadto będą posiadali oni pewność co do usług, z których korzystają. Korzyści poniesie również państwo oraz społeczeństwo. Do budżetu państwa będą trafiały dodatkowe środki, pojawią się nowe miejsca pracy, gospodarka okaże się bardziej innowacyjna, a ruch uliczny i korki ulegną zmniejszeniu – zauważył parlamentarzysta.

Kierowcy wykonujący swoje usługi w ramach EPP różnić się jednak będą w znaczny sposób od taksówkarzy. Taksówkarze posiadają licencję taksówkarską, w niektórych miastach mogą mieć konieczność zdania egzaminu z topografii miasta, a także mogą brać klientów z ulicy oraz korzystać z buspasów. Kierowcy z EPP klientów pozyskiwać będą mogli jedynie dzięki aplikacji, nie będą mogli korzystać z buspasów oraz będą musieli posiadać licencję na przewóz osób samochodem osobowym.

Całkowita deregulacja rynku przewozu osób byłaby niezgodna z wiążącym Polskę prawem unijnym. Ponadto, proponowana ustawa jest znacznie bardziej liberalna niż w pozostałych państwach Unii Europejskiej. Przykładowo w Danii oraz na Węgrzech świadczenie nowoczesnych usług transportowych jest nielegalne. Podobne rozwiązanie do zaproponowanego dzisiaj funkcjonuje już w Wielkiej Brytanii, gdzie również wymagana jest licencja „lżejsza” od licencji taksówkarskiej.

Nowoczesna przeprowadziła w tej sprawie konsultacje społeczne. Ze strony nowoczesnych usług transportowych uczestniczyli Uber, Taxify oraz BlaBlaCar, ze strony taksówkarzy uczestnikami byli EleTaxi, myTaxi, iTaxi, ale również m.in. Związek Zawodowy „Warszawski Taksówkarz”. Do konsultacji zaproszone zostały także bezstronne instytucje, takie jak Główny Inspektorat Pracy, Pracodawcy RP czy też PKPP Lewiatan.

Jak wiemy, dzisiaj państwo nie nadąża za tymi propozycjami. Przygotowywanie projektu ustawy trwało od grudnia 2016 roku. Rząd do dzisiaj nie stworzył takiego projektu ustawy, my tak. Na naszym projekcie zyskują wszyscy – zakończył poseł Michał Jaros.