Walka z kibolami? Tylko racjonalna
Awantura na stadionie w Bydgoszczy po finale Pucharu Polski wywołała nie mniejszą awanturę medialną i polityczną, której echa będą do nas docierać jeszcze miesiącami. Zamykane są kolejne stadiony, politycy prześcigają się w pomysłach na radykalne zaostrzenie prawa. W ankiecie na facebooku większość z Was nie podzielała tego nastroju. Dlatego spróbujmy do sprawy podejść na spokojnie.
Mecz w ogóle nie powinien się odbyć
Negatywna opinia Policji o stadionie Zawiszy Bydgoszcz powinna być wystarczającym sygnałem dla organizatorów, że coś jest nie tak. Wszyscy wiedzą jak wielką miłością darzą się kibice Lecha i Legii. Określenie „mecz podwyższonego ryzyka” to w tym przypadku zdecydowanie za mało. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o wysokość i solidność barierek oddzielających sektory na widowni.
Bardzo istotną sprawą jest to, że stadion w Bydgoszczy, tak jak większość stadionów w Polsce, nie wprowadził Zintegrowanego Systemu Identyfikacji Kibiców. Taki system ma do dzisiaj tylko sześć klubów Ekstraklasy. Pozwala na skuteczną identyfikację chuliganów już w trakcie wydarzenia. To właśnie z powodu braku tego systemu czuli się na stadionie Zawiszy bezkarni.
Jakie zmiany?
Pierwsze i najważniejsze, na co również Wy zwracaliście uwagę na facebooku: należy respektować istniejące prawo. Nikt na stadionie nie powinien zakrywać twarzy. Za wtargnięcie na płytę boiska powinny zostać wymierzone grzywny. Narzędzia prawne do tego już mamy.
Jedyne zmiany, które powinniśmy wprowadzić w ustawie to zobowiązanie wszystkich kluby Ekstraklasy do wprowadzenia Zintegrowanego Systemu Identyfikacji Kibiców.
Jeżeli zaś o samych klubach mowa – muszą lepiej współpracować z Policją. Nie mogą poddawać się szantażom środowiska chuliganów. Jeżeli chcą na piłce nożnej zarabiać – muszą przyciągać na widownię więcej widzów. Nie chodzi o przysłowiowych „pikników”. Chodzi o miłośników piłki nożnej, którzy dziś ulegają stereotypowi, że na stadionach piłkarskich jest niebezpiecznie.
Kilka tygodni temu pisałem o tym, że na naszych stadionach jest bezpieczniej. W kontekście ostatnich zajść wiele osób pytało mnie, czy nadal jestem tego zdania. Odpowiadam – jest bezpieczniej. Nawet porównując sytuację z finału Pucharu Polski do burd, które miały miejsce jeszcze kilka lat temu – to nie ta skala.
Poza tym spektakularne zdarzenia widać zdecydowanie wyraźniej niż codzienność ligowej kolejki, gdzie kibice przygotowują świetne oprawy i organizują akcje społeczne, jak na przykład ostatnia zbiórka środków dla Pogoni Lwów.











Brak komentarzy
Dodaj komentarz